Błogi raj – „Utopia” Björk

~ 3 minuty czytania
4 grudnia 2017

Ekscentryczna, magnetyczna, wyjątkowa – tymi określeniami z pewnością można opisać Björk. Islandzka artystka na scenie muzycznej trwa już od 40 lat. W tym czasie udało jej się stworzyć swój niepowtarzalny wizerunek i opinię jednej z najlepszych wokalistek świata. Częstowała swoich słuchaczy przebojowymi brzmieniami Debutu, Post, czy Homogenic, jednak jej późniejsza twórczość wyraźnie przekazuje, że muzyka wpisująca się we współczesny kanon, to nie do końca to na czym artystce zależy. Jej przekraczanie muzycznych granic jest udokumentowane jej całą dyskografią, do której 24 listopada doszedł kolejny długograj – Utopia.

Poprzednia płyta artystki – Vulnicura, nawiązywała do rozpadu jej małżeństwa i nie bez przyczyny twórczyni zwykła ją nazywać w wywiadach „piekłem”. W opozycji do tego ognistego krążka – Utopia odwołuje się do zupełnie innych emocji. „Tinderowy album” – tak opisała płytę sama Björk. Tytułowa utopia w jej definicji jest błogością, jaką niesie ze sobą moment randkowania i zauroczenia – początkowego etapu budowania relacji między dwojgiem ludzi. W samej treści utworów – choć w muzyce, czy samych klipach promujących album również – jest dużo zmysłowości, sensualności, rozkoszy połączenia cielesnego, ale i duchowego, dwóch ciał.

Treść właściwie wszystkich kompozycji przepełniona jest tematem miłości. Od jej gwałtownego, początkowego uczucia, po zmysłowość i rozkosz doznań cielesnych. Björk manifestuje zarówno w tekstach, jak i zdjęciach promujących – swoje duchowe postrzeganie miłosnej relacji, ale i świadomość swojej kobiecości. Ta druga sfera szczególnie uwydatniona jest na sesjach i teledyskach – symbolicznym lokowaniem kobiecej płciowości.

Utopia odsłania pasję Björk do natury i nowych technologii. To niecodzienne połączenie tworzy surrealistyczne, acz wyjątkowe wizje. Pokazuje, że te dwa odmienne światy w utopijnym świecie mogą ze sobą bezinwazyjnie współistnieć, a nawet wchodzić w interakcje. Aby uzyskać taki efekt dźwiękowy, Björk wykorzystała nagrania głosów ptaków na Islandii i egzotycznych ptaków wenezuelskich, które brzmieniem przywodzą na myśl roboty z filmów science-fiction.

Co więcej do albumu zaangażowała dwunastoosobową orkiestrę flecistek, którą sama kierowała i dyrygowała. Uzyskanie dźwiękowego efektu powietrza było świadomym zabiegiem na płycie i faktycznie, delikatne i eteryczne melodie fletów i harfy wywierają takie wrażenie.

I chociaż bardzo doceniam skrupulatność w budowaniu utworów Björk, chociaż osobiście naprawdę jestem zauroczona eterycznością i sensualnością Utopii – to muszę powiedzieć, że nie jest to album dla każdego i na każdą chwilę. Wartość muzyczna jest tu bardzo specyficzna – Björk dysponuje niecodziennym wokalem, a akompaniament w utworach Utopii sam w sobie jest nie tyle melodyczny, co stanowi bardziej nawarstwienie się syrenich, ambientowych dźwięków harfy, fletów, chórów i zarejestrowanej przyrody. Połączenie głosu artystki i oryginalnego podkładu sprawia, że można odnieść wrażenie, jakby każdy dźwięk był absolutnie innym kolorem – niby ta sama dziedzina czy punkt wyjścia, a każdy z nich jest jednak kompletnie różny i niekoniecznie współgra z pozostałymi, w efekcie czego nałożenie wszystkich na siebie może być nie tylko ciężkie w odbiorze, ale też zwyczajnie nietrafne.

Wnioskuję z powyższego, iż Utopia jest delikatnie wytrawnym smaczkiem dla doświadczonych słuchaczy. Można w niej odnaleźć ukojenie ducha i spokój przy chwili kontemplacji czy medytacji, ale słuchanie całego albumu jest angażującą ucztą na wyjątkowe momenty, nie na słuchanie w drodze do pracy czy przy spotkaniu ze znajomymi. Przynajmniej dla mnie – Utopia jest płytą do świadomej celebracji, nie tylko do słuchania.

Natalia Konopka

Literatura piękna, historia, filozofia, psychologia, sztuki wizualne, muzyka – bez tego moje życie zszarzałoby diametralnie, a ja sama straciłabym osobowość. Tym, czym się na co dzień zachwycam, chcę otworzyć oczy ludziom potrzebującym więcej kolorów w życiu. Gama jest tak bogata, więc po co korzystać tylko z trzech podstawowych.
Eviva l’arte!

Komentarze