Capsula Mundi – alternatywny rodzaj pochówku

~ 3 minuty czytania
2 maja 2017

Każdy z nas był choć raz w życiu na pogrzebie. Niezależnie od tego, czy straciliśmy kogoś bardzo bliskiego, za kim tęsknota przyciąga nas na cmentarz nie raz w tygodniu, czy jesteśmy tylko zaduszkowymi wizytatorami nekropolii – każdy z nas wie jak smutnym, betonowo szarym i przytłaczającym miejscem jest cmentarz. I pomimo tego, że każdy z nas całe życie walczy o swoje exegi monumentum, to jego ciało w swoim czasie dostanie jedynie własny marmurowy kloc z pięknie grawerowanym epitafium i tyle z ciągłego dbania o zdrowie, figurę i brak zmarszczek będzie.

I nie ma co się z tym kłócić. Śmierć dla każdego jest czymś innym, lecz niezależnie od tego czy jesteś ateistą, czy człowiekiem religijnym – twojemu ciału zostaje tylko jedno z wielu miejsc na cmentarzu. Nie nad ulotnością życia, ani różnicami między duchem a ciałem mam jednak zamiar teraz rozprawiać.

Przy pogrzebach przywykliśmy do drewnianych trumien zakopywanych – przy stosownym dla zmarłego obrządku – pod ziemią. Po pochówku stawia się upamiętniający umarłego kamienny pomnik. Swojego czasu zrobiło się jednak głośno o alternatywnym rozwiązaniu pochówku. Capsula Mundi – eliptyczna, biodegradowalna forma trumny, w której ciało złożone jest w pozycji embrionalnej, a nad nim umieszczone zostaje nasiono wybranego, jeszcze za życia chowanego, drzewa. W ten sposób, kiedy roślina wybuja – samoistnie tworzy się ogromny, naturalny pomnik na cześć zmarłego, a tym samym naturalne wsparcie dla przyszłości naszej planety.

Trumna – podłużne, zamknięte posłanie, kojarzy się jedynie z „wiecznym odpoczynkiem”. Spokojnym, niekończącym się snem. Stworzona z drewna, zazwyczaj ozdobnie wykończona – ma silny wpływ na środowisko. Capsula Mundi, dzięki swojemu jajowatemu kształtowi i embrionalnej pozycji jako sposobowi ułożenia ciała nawiązuje bardziej do tego, że w naturze wszystko krąży i się odradza. Tak jak zarodek kwitnie w organizmie matki, tak ciało po śmierci „kwitnie” odżywiając drzewo, które w myśl tego projektu, po człowieku ma zostać. Czuć w tym wyraźną symbolikę ciągu życia, nawiązania do wiary, że nie kończy się ono wraz ze śmiercią. Krążymy w ekosystemie i już pomijając kwestie jakkolwiek duchowe – z czysto naukowego punktu widzenia, dajemy życie jako naturalna pożywka dla ziemi. Projekt „Capsula Mundi” w minimalistyczny, acz wyjątkowy sposób o tym przypomina.

Dzięki spopularyzowaniu „Capsula Mundi” cmentarze przestałyby być szarymi, betonowymi miastami, a stałyby się na swój sposób świętymi lasami, po których bliscy zmarłych nie tylko przechadzaliby się wspominając, ale też poznając naturę i to jak wyraźnie jesteśmy z nią połączeni. Z bardziej ekologicznego punktu widzenia zaś, powstałyby lasy, których nawet pod pretekstem stworzenia autostrady z Warszawy do Nowego Jorku nikt nie ośmieliłby się ściąć. Tak czy inaczej, projekt wydaje się być genialnym rozwiązaniem.

„Capsula Mundi” jest wciąż jeszcze w fazie rozruchu. Myśl narodziła się we Włoszech, ale niestety nie jest tam jeszcze dozwoloną formą pochówku, choć poza granicami rodzimego kraju staje się coraz bardziej popularna. I pomimo, że sama uwielbiam spacerować po naszych tradycyjnych cmentarzach – nie tylko odwiedzając nieżyjących już moich bliskich, ale dlatego, że cmentarze przyciągają swoim miejskim, ale jednak wyjątkowo spokojnym i cichym stylem – to idea ta wydaje się być dużo ciekawszym i bardziej rozsądnym rozwiązaniem, choć do jej legalizacji i upowszechnienia jeszcze na pewno daleko…

Natalia Konopka

Literatura piękna, historia, filozofia, psychologia, sztuki wizualne, muzyka – bez tego moje życie zszarzałoby diametralnie, a ja sama straciłabym osobowość. Tym, czym się na co dzień zachwycam, chcę otworzyć oczy ludziom potrzebującym więcej kolorów w życiu. Gama jest tak bogata, więc po co korzystać tylko z trzech podstawowych.
Eviva l’arte!

Komentarze