Debiut Farao: Magia zamknięta w dźwięku

~ 2 minuty czytania
2 maja 2017

Farao to projekt muzyczny wokalistki i multiinstrumentalistki Kari Jahnsen pochodzącej z niewielkiej malowniczej miejscowości Ulnes w Norwegii. W 2014 roku wydała swoją pierwszą EPkę, a we wrześniu ubiegłego roku pojawił się debiutancki długogrający album zatytułowany Till It’s All Forgottten za pośrednictwem londyńskiej wytwórni Full Time Hobby.

Farao – Till It’s All Forgottten (2015)

Ocena:

Premiera: 11 września 2015 r / Wydawca: Full Time Hobby / Czas trwania: 39:18

Tracklista:
1. Tiaf / 2. Bodies / 3. Hunter / 4. Maze / 5. Feel / 6. Anchor / 7. Warriors / 8. Silence / 9. Fragments / 10. Are You Real?

Norweżka oferuje nam obfitą dawkę indywidualizmu, melancholii i półmroku. Wszystko to balansuje gdzieś pomiędzy folkiem, elektroniką czy tzw. „art popem”, chwytając przy tym też fraz jazzowych czy soulowych.

Cała płyta subtelnie wtajemnicza nas w magiczny świat autorki – świat, w którym zdecydowanie nie brak pomysłów na kompozycje i aranżacje. Niesamowita wielowarstwowość tej materii muzycznej ukazuje nam prawdziwą misterność i niebanalny artyzm twórczyni. Rezolutna współpraca instrumentów, które na pierwszy rzut oka mogą zdawać się całkowicie niespójne ze sobą, może doprowadzić do niepowtarzalnego dźwiękowego błogostanu niejednego słuchacza.

Centralnym punktem jest jednak wokal Kari – gładki, głęboki i zmysłowy. Reszta tworzy wyłącznie zawiłe tło. Jednak z wokalem – mimo całego uroku – jest jeden problem. Jest to dzieło, które trzeba zrozumieć i poczuć – nie jest to płyta do luźnego odsłuchu bez odpowiedniej koncentracji. Gdy tak podejdzie się do przesłuchania albumu, całkiem prawdopodobne jest to, że poczujemy nadmiar monotonii, powiew nudy.

Na wspomnienie zdecydowanie zasługuje Mike Lindsay odpowiadający za produkcję. Wykonał on swoją robotę z niebywałą szczegółowością i precyzją dodając temu dziełu jeszcze więcej kunsztowności.

W moim przekonaniu jest to jedno z takich wydawnictw, które przyswaja się najlepiej w całości. Uwzględniając to, a także fakt wyrównania poziomu na każdym z utworów, trudno jest mi wskazywać faworytów. Magii tutaj nie zabraknie, nie trzeba tworzyć żadnych rankingów dla tego tworu. Jednak jeśli wracam do pojedynczego utworu z płyty jest to z reguły Feel lub Fragments

TIAF to z pewnością jedno z najciekawszych wydawnictw roku 2015. Polecam wszystkim poszukiwaczom ciekawych kombinacji muzycznych, szczególnie z posępną otoczką.

Paweł Wojciechowski

Stworzyłem ten rozgardiasz spleciony pasją do nieco bardziej analitycznego przyglądania się rzeczywistości niż tylko „scrolluj scrolluj lajk scrolluj”, aby realizować swoją pewną poboczną pasjo-misję w towarzystwie ludzi, którzy czują podobną potrzebę.

A ową pasjo-misją jest nienachalne przybliżanie ludziom tego, co uznaję za ciekawe: trochę ciekawostek z historii, muzyki rockowej i kanonu klasycznego; czasem przepleść może się coś całkiem oderwanego od tej planety (dosłownie), a czasem też klasyczna, przegniła popkultura, w której ostatnio dostrzegam coraz więcej piękna.

Komentarze