Dwudziestowieczne selfie Edvarda Muncha

~ 2 minuty czytania
22 grudnia 2017

Nie ma na świecie osoby, która nie znałaby Krzyku  Edvarda Muncha. Obraz znany dziś tak dobrze jak Mona Lisa, w którym wyraził niepokój i niepewność towarzyszące mu w życiu. Ten norweski ekspresjonista – poza psychologicznie naładowanymi obrazami, drzeworytami i akwarelami – jest dobrze znany z badania raczkującego w jego czasie medium fotografii. Ciekawy zupełnie nowej technologii, Munch kupił swój pierwszy aparat i zaczął fotografować swoje codzienne otoczenie.

Ekspresjonista stworzył coś w rodzaju kroniki swoich życiowych doświadczeń uwieczniając na fotografiach przede wszystkim siebie i swoją rodzinę, przyjaciół. Niewykluczone, że jego autoportrety to pierwsze selfie w historii fotografii. Patrząc na wymiar jego zdjęć, ich kompozycję i bohaterów – Munch wyprzedził swój czas i stworzył album będący dokumentem jego życia.

W Autoportrecie á la Marat,’ przy wannie w Klinice Dr. Jacobsona, Munch pozuje w pół nagi w pokoju w Klinice Dr. Jacobson w Kopenhadze, gdzie walczył z alkoholizmem i zaburzeniami nerwowymi. Przed zrobieniem tego zdjęcia, Munch stworzył już dwa obrazy o śmierci francuskiego rewolucjonisty Jean Paul Marata, który został zamordowany w 1793 r. przez Charlotte Corday podczas kąpieli. W 1902 r. Munch przeżył wypadek, w którym jeden z jego palców został poważnie okaleczony przez przez przypadkowy strzał z pistoletu. To zdarzenie stało się długotrwałą traumą i między innymi ono sprawiło, że identyfikował się on w jakiś sposób z Maratem. Takie wyolbrzymienie było efektem problemów natury psychicznej malarza, nie mniej jednak na zdjęciu zdecydowanie widać szczerość tej wizji. To zdjęcie – bardzo intymne – pokazuje ogrom wrażliwości artysty, jego niewymuszony smutek i tak proste uwiecznienie tych emocji fotografią, w czasie kiedy to jeszcze wcale nie było takie naturalne.

Dziś przynajmniej ćwierć ludzkości posiada podobne kolekcje w swoich mediach społecznościowych, ale tak jak jeszcze jakiś czas temu tworzenie selfie uchodziło za przejaw egoizmu i zadufania, tak dziś wielu demonizujących te proste autoportrety, powołując się przy tym na sztukę wyższą – może „dostać po nosie” widząc tak istotnego w historii artystę jak Munch używającego aparatu jako zabawki do wyrażania emocji.

Zdjęcia pochodzą z wystawy The Experimental Self: Edvard Munch’s Photography [Eksperymentalne ja: Fotografa Edvarda Muncha] – wystawa trwa w Scandinavia House w Nowym Jorku do 5 marca 2018.



Natalia Konopka
Literatura piękna, historia, filozofia, psychologia, sztuki wizualne, muzyka - bez tego moje życie zszarzałoby diametralnie, a ja sama straciłabym osobowość. Tym, czym się na co dzień zachwycam, chcę otworzyć oczy ludziom potrzebującym więcej kolorów w życiu. Gama jest tak bogata, więc po co korzystać tylko z trzech podstawowych. Eviva l'arte!
Komentarze