Jim Carrey cały w kolorach

~ 2 minuty czytania
18 listopada 2017

Jim Carrey jest znany jako ikona komedii. Superenergiczny aktor z niewiarygodnie elastyczną mimiką. Do takiego określenia aktora przyzwyczaiło nas jego wiele kreacji – Maska, Ace Ventura, Grinch czy Lloyda Christmas. I choć zdarzyło mu się grać też głębsze charaktery – jak chociażby Truman Burbank w bardzo lubianym przeze mnie Truman Show – to siłą rzeczy większość publiki odbiera go jako lekkoducha czy zwyczajnie zabawnego gościa, którego twórczość wnosi w życie trochę śmiechu podszytego niekoniecznie głębokim morałem.

Aktor jednak od dłuższego czasu boryka się z poważną depresją, co jest wiadome z niejednego bardzo specyficznie przeprowadzonego wywiadu, ale i ze znajomości trudnych sytuacji życiowych, przez jakie w ostatnim czasie przechodził. Jego partnerka – Cathriona Wright, w 2015 r. popełniła samobójstwo w kilka dni po ich rozstaniu. Carrey musiał nie tylko radzić sobie ze stratą bliskiej osoby, ale i z piętnem winnego. Rodzina Wright oskarżyła bowiem Jima o przyczynienie się do jej śmierci.

Nie mam jednak zamiaru spekulować na temat przyczyn choroby Jima, ale pokazać wam, co ona w nim wyzwoliła.

Jakiś czas temu na serwisie Vimeo pojawił się mini-dokument Jim Carrey: I needed a colour. Aktor, który już od długiego czasu nie stał przed kamerą, wyjaśnia swoją absencję żywym zainteresowaniem malarstwem. Jim Carrey po prostu zaczął malować i to wcale nie jak amator.

„Potrzebowałem koloru w moim życiu” – faktycznie – Carrey wypełnia swoje płótna najintensywniejszymi barwami i bardzo odważnie łączy kolory.

„Dowiesz się o tym, co kocham, dzięki kolorom moich obrazów. Dowiesz się o moim wnętrzu z mroku na wielu z nich, czy o tym o czym marzę ze światła na innych.”

Sztuka stała się dla niego formą terapii. Łatwiej przekazać mu to co czuje przez płótno niż przez słowa. Sam mówi o tym, że w jego opinii prawdziwa sztuka to wyrażenie swojego wnętrza – „stworzenie modelu swojego ducha”. A ja się z tym w pełni zgadzam. Bo co w sumie znaczy mistrzowskie rzemiosło, które nie niesie ze sobą żadnego bagażu emocjonalnego? Piękną wydmuszkę. Dla mnie, sztuka winna być medium do przekazania ludziom tego, czego nie oferuje im percepcja. Nośnikiem informacji, która otwiera oczy na aspekty, których nie uraczą dzięki „szkiełku i oku”.

Carreyowi winszuję i życzę jak największej płodności artystycznej, zapraszając Was jednocześnie do stałego zainteresowania jego twórczością. 23. września otworzyła się wystawa jego prac pt. Sunshower w Signature Galleries w Las Vegas. Mam nadzieję, że tylko kwestią czasu jest wzbudzenie fenomenu i dotarcie jego prac również do Polski.

Natalia Konopka

Literatura piękna, historia, filozofia, psychologia, sztuki wizualne, muzyka – bez tego moje życie zszarzałoby diametralnie, a ja sama straciłabym osobowość. Tym, czym się na co dzień zachwycam, chcę otworzyć oczy ludziom potrzebującym więcej kolorów w życiu. Gama jest tak bogata, więc po co korzystać tylko z trzech podstawowych.
Eviva l’arte!

Komentarze