Kim właściwie jest Frida Kahlo?

Popkultura coraz częściej sięga po motywy artystycznych herosów minionego stulecia. Na koszulkach, kubkach, papierośnicach często widać twarze i twórczość Andy’ego Warhola czy Gustava Klimta. Dowodem na często nieświadome powielanie wizerunku danej postaci jest natłok koszulek z Che Guevarą – tak bardzo popularnym motywem na początku XXI. wieku. Dziś wielu podobnie widzi Meksykankę z bujnie zrośniętymi brwiami w tehuańskim stroju na wielu barwnych obrazach. Kolorowa postać, nazywa się Fridą Kahlo, wszyscy wiedzą, że jest prawdopodobnie malarką – ale kim ona właściwie była naprawdę?

Ekscentryczne dziecko

Frida Kahlo urodziła się w Meksyku w tzw. Casa Azul (“Niebieskim domu”) w Coyoacán w Meksyku. Jej ojcem był wywodzący się z Niemiec Żyd – malarz i fotograf – Guillermo Kahlo, matką natomiast gorliwa katoliczka meksykańsko-indiańskiego pochodzenia – Matilde Calderón y Gonzalez.

Urodziła się w 1907 roku – 3 lata przed rewolucją meksykańską. Miała pięć sióstr – trzy ze związku jej rodziców, dwie najstarsze – z wcześniejszego małżeństwa jej ojca. Dorastała w obliczu walk chłopstwa z dyktaturą, w obliczu chwały Emiliano Zapaty i Francisco ‘Pancho’ Villi. Ich rewolucyjna walka o wolność i równość sprawiła, że Frida sama z czasem ściśle związała z komunistycznym środowiskiem Meksyku.

Frida (1919) – The Frida Kahlo Museum, Coyoacán

W wieku 9. lat zachorowała na polio. Choroba zamknęła ją w domu na całe pół roku i spowodowała, że jedna noga przyszłej artystki już zawsze miała być krótsza od drugiej. Dotknięta przez los, podczas choroby najgłębszej relacji nabrała  z ojcem – prawdopodobnie pod jego wpływem bardzo szybko zaczęła prowadzić dość ekscentryczny tryb życia jak na tamte czasy. Ubierała się jak chłopiec, zachowywała się jak chłopiec, była butna, pewna siebie i swojej przyszłości. Jej oryginalne ambicje zadowalały ojca, który zawsze chciał mieć syna, a ona sama nieświadomie dawała jasny przykład w czasach początkowej i nieoczywistej emancypacji kobiet. W dobrej meksykańskiej rodzinie tamtych czasów zjawisko takiej córki było bardzo niecodzienne – a w niektórych środowiskach – i odrzucające. Frida od początku podejmowała ryzyko bycia wyeliminowaną z otoczenia z powodu życia na swój własny sposób.

Czasy dojrzewania są ściśle związane z jej nauką w „Preparatorii” – Krajowej Szkole Przygotowawczej – symbolu buntowniczego ducha wciąż obecnego w Meksyku po rewolucji. Prestiż tej placówki jest o tyle istotny, że Frida była jedną z nielicznych dziewcząt uczęszczających do tej szkoły. Tam też poznała grupę swoich przyjaciół, tzw. Cachuchas, na której czele stał Alejandro Gómez – jej pierwsza istotna miłość. Dzięki dość ekscentrycznemu intelektowi i wierze jej ojca, Frida planowała początkowo zostać lekarzem. Jej plany pokrzyżowało jednak wydarzenie, które spotkało ją podczas nauki w „Prepie”.

Frida, The Frida Kahlo Museum, Coyoacán

Wypadek

Miała 18 lat kiedy przeżyła zderzenie autobusu z tramwajem. Podczas wypadku doszło do złamania kręgosłupa, obojczyka, miednicy, żeber, jedenastokrotnego (!) złamania prawej nogi i zwichnięcia ramienia. Co więcej – stalowy pręt – poręcz autobusowa – przebiła jej podbrzusze i macicę. Wypadek odbił silne piętno na całym życiu przyszłej artystki – najpierw 3 miesiące spędziła przykuta do łóżka, żeby później ponownie uczyć się poruszać, chodzić, a dopiero z czasem tańczyć i biegać. Przy każdej z tych czynności jednak, doświadczała ogromnego bólu. Powypadkowe urazy dawały jej znać o sobie całe życie, ale prawdopodobnie najcięższym ze skutków urazu było odebrane macierzyństwo. Jej narządy rozrodcze poniosły zbyt dużą szkodę – Frida trzykrotnie roniła swoje dzieci, o których marzenie jest bardzo dobrze rozpisane w jej obrazach czy biografiach.

Mimo wszystko – to właśnie podczas rekonwalescencji po wypadku – Frida zaczęła malować. Wówczas – ku smutkowi jej ojca – zrozumiała, że po tak drastycznym wydarzeniu z jej kariery medycznej nici. Zorientowawszy się, że czas w większości pochłania jej malowanie, pomyślała, że warto spróbować i zająć się tym na stałe. Jednak pomimo statutu inteligentnej, a momentami i wyrozumiałej – miała świadomość, że o sztuce wie niewiele. Chcąc dowiedzieć się, czy jej portrety są coś warte – za namową siostry postanowiła zwrócić się o radę do Diega Rivery.

Diego był wówczas bardzo poważaną personą w Meksyku. Należał nie tylko do najwybitniejszych artystów meksykańskich, ale i światowych. Jego nazwisko można było znaleźć w jednej linjice z Picassem, Juanem Grisem czy André Bretonem. W jego pracach widoczne były kubizm, malarstwo figuratywne i fowizm. W Meksyku zasłynął dzięki swoim licznym muralom poświęconym kultowi robotniczemu i naturalnie przynależności do Komunistycznej Partii Meksyku. Jako człowiek znany przede wszystkim z rozwiązłego trybu życia, dwóch rozwodów i burzliwych romansów. A Frida poznała go jeszcze podczas nauki w “Prepie”.

Frida Kahlo i Diego Rivera, The Frida Kahlo Museum, Coyoacán

I tak udała się w miejsce pracy Diega, malującego wówczas jeden ze swych fresków i pokazała mu swoje obrazy. Jej prace od razu przypadły mu do gustu i w efekcie regularnych wizyt w Casa Azul stał się jej artystycznym mentorem, duchowym druhem, komunistycznym towarzyszem, a z czasem i mężem.

Miłość i jej różne odbicia

Pierwsza miłość Fridy – Alejandro Gómez rozpadła się jeszcze podczas jej długiego powrotu do zdrowia po nieszczęsnym wypadku – on wyjechał do Europy. Jednak ta strata nie była tak ciężka jak całokształt relacji Fridy z Diegiem Riverą.

W swoim życiu przeżyłam dwa wypadki. Jeden to autobus, który mnie połamał, drugi to Diego. Diego był, jak dotąd, tym najgorszym.

Kiedy się poznali, Diego – jak wspomniałam wyżej – był już po dwóch nieudanych małżeństwach, a na koncie miał też niezliczoną liczbę romansów i jednorazowych przygód seksualnych. Frida pokochała go, ze świadomością, że nigdy nie będzie „należał do niej w pełni”. Oczekiwania minęły się jednak z rzeczywistością – niewierność Diega raniła Fridę i ta w efekcie również oddawała się fizycznym uciechom pozamałżeńskim. Co ciekawe – zarówno z mężczyznami, jak i kobietami. Wzajemna tolerancja podszyta była zazdrością, ale kulminacyjnym punktem okazał się romans Diega z siostrą Fridy – Cristiną. Wówczas ich wspólne życie miało się rozpaść.

Co ciekawe, okazało się, że pomimo tak nieoczywistej relacji nie potrafią żyć bez siebie i zaczęli swój związek tworzyć na nowo. I to niejednokrotnie. Rozstawali się i wracali do siebie w nieskończoność, choć nigdy nie stali się typowym małżeństwem.

Frida Kahlo i Diego Rivera, The Frida Kahlo Museum, Coyoacán

W 1937 r. Frida udostępniła swój dom rodzinny w Coyoacán Lwu Trockiemu i jego żonie Natalii, którym za działalność kontrrewolucyjną odebrano obywatelstwo w ZSRR. Co więcej Stalin wówczas wydał na Trockiego wyrok śmierci, przez co ten musiał szukać jak najbardziej nieoczywistego i spokojnego schronienia. Podczas jego pobytu w Casa Azul wdał się z Fridą w bardzo intensywny romans. Kiedy zostali zdemaskowani, radzieccy uchodźcy przenieśli się do innej posiadłości w Coyoacán, niedługo po tym polityk zginął jednak w zamachu.

Pomimo bardzo niejednolitej ścieżki, Frida i Diego byli połączeni wyjątkowo specyficznym, ale przez to też pięknym rodzajem miłości. Oboje mówili o sobie w kontekście najważniejszych osób, a sam Diego Rivera w swojej autobiografii podkreślił, że dzień w którym Frida umarła był najbardziej tragicznym dniem jego życia i dopiero wówczas zrozumiał, że jego najwspanialszą częścią była żona i miłość do niej.

Bo Frida odeszła młodo. 13 lipca 1954 r. – miała tylko 47 lat. Niezliczone pochorobowo-powypadkowe problemy ze zdrowiem, zatorowość płucna, liczne operacje, amputacja nogi i wiele innych czynników na nowo przykuły ją do łóżka. Jej odejście nie jest oczywiste, nigdy nie dokonano autopsji, a przypuszcza się, że Frida – zmarnowana chorobowym więzieniem – sama zadecydowała o swojej śmierci.

Frida w swoich obrazach

Za życia Frida nie była aż tak docenioną artystką. Częściej mówiono o niej jako o pięknej, oryginalnie ubranej i ekscentrycznej żonie wielkiego artysty jakim był już wówczas Diego Rivera. Doceniona dość późno, choć jeździła po świecie wzbudzając zachwyt paryskiej bohemy i najważniejszych światowych surrealistów, bardzo sceptycznie patrzała na ich względy.

W twórczości Fridy Kahlo większość stanowią portrety. To od nich zaczynała swoją przygodę z malarstwem jeszcze kiedy unieruchomiona wracała do sił po wypadku (Autoportret w aksamitnej sukni, 1926). Tłumaczyła to tym, że najczęściej przebywała w odosobnieniu i znała dobrze obiekt, który uwieczniała. Portrety przedstawiają właściwie jej całe życie – stanowią oś czasu i obrazują każde istotne wydarzenie. Samymi portretami można opisać jej biografię. Równie ważnym motywem jest ukazane przez Fridę cierpienie – obrazy przepełnione emocjami, symboliką i abstrakcją. Co ciekawe, nawet na najbardziej emocjonalnych obrazach Frida zawsze malowała swoją twarz tak samo „bezuczuciową”. Ta twarz była piękną, niedotkniętą zmarszczką maską, pod którą krył się permanentny ból – związany z chorobami, wypadkiem, stratą dzieci czy trudną relacją z Diegiem.

Frida ostatecznie nie posiadała wykształcenia artystycznego, przez co jej sztukę często wciąż nazywa się naiwną, tworzyła jednak w nurcie symbolizmu i realizmu, niejednokrotnie łącząc w obrazach motywy abstrakcyjne i nadrealistyczne. Sam André Breton opisywał jej malarstwo “kwintesencją surrealizmu”, ona jednak była daleka od określania swojej sztuki w ten sposób.

Wszyscy myślą, że jestem surrealistką, ale ja nią nie jestem. Nigdy nie malowałam snów, ani sennych koszmarów. Malowałam moją własną rzeczywistość.

W swojej sztuce łączyła elementy meksykańskiej kultury, tradycji i religii. Obrazy jej bólu nawiązują często do symbolów cierpienia w meksykańskim malarstwie sakralnym – choćby Strzaskana Kolumna (1944), obraz który przedstawiał Fridę w gorsecie utrzymującym jej połamane ciało. Przesycona bólem postać – z oczu płyną łzy, z ciała sterczą gwoździe, białe płótno osłania ją w pasie – motyw bardzo przypominający Chrystusa przybitego do Krzyża i przepasanego podobnym materiałem. W jej sztuce jest dużo takich symbolicznych odniesień – przejawia się korona cierniowa, strzały, noże, otwarte rany i serca.

“Strzaskana Kolumna” Frida Kahlo, 1944, Muzeum Dolores Olmedo

Jednym z ważniejszych i najbardziej emocjonalnych obrazów Fridy jest obraz Henry Ford Hospital. W lipcu 1932 r. Frida poroniła swoją drugą ciążę. Zważywszy na jej marzenie o dziecku i ówczesne uświadomienie sobie o niemożliwości spełnienia tego marzenia – kiedy patrzę na obraz dotyka mnie ogromny pokład emocji w nim przekazany. Bohaterką obrazu jest naga, zakrwawiona Frida leżąca na szpitalnym łóżku. Pierwszy plan zajmuje męski płód – mały Dieguito, którego tak pragnęła. Obok niego znajduje się ślimak – aluzja do powolności aktu poronienia, po drugiej stronie – żeński tułów wyjaśniający fridowską wizję wnętrza kobiety. Orchidea – prezent od Diega, miednica – powód dla którego nie może być matką i medyczna maszyna – przedstawiająca mechaniczność aktu poronienia, tak ostatecznie duchowego. Te sześć elementów połączonych jest krwawoczerwonym włóknem trzymanym przez Fridę. Płaczącą. Na łóżku zawieszonym w abstrakcyjnej przestrzeni, domyślnie gdzieś w szpitalu Henry Forda w Detroit.

“Henry Ford Hospital” Frida Kahlo, 1932, Muzeum Dolores Olmedo

Obrazem, którego pominąć nie mogę jest ten pt. Dwie Fridy. Kahlo w swoim własnym towarzystwie. Ta nietypowa para trzyma się za dłonie, a ich otwarte serca połączone są aortą. Siedzą sztywno. Twarze – bez emocji i bez ruchu. Patrzą ściśle w jeden punkt. Frida chciała być widziana w ten sposób – silna, niezłomna i radząca sobie niezależnie od innych. Jednak wewnątrz – rozdarta była na dwoje. Pierwsza Frida – ta w tehuańskim stroju – trzyma maleńki portret Diega, od którego tętnica prowadzi przez serce – do drugiego serca, i którą druga Frida ostatecznie przecina. Tą pierwszą Frida określała jako siebie, którą Diego kochał, tą drugą – w staromodnej sukni i z rozciętym sercem – jako siebie, którą Diego porzucił. „Choć jednak przecięła żyłę, nadal cieknie z niej krew – niepowstrzymana miłość Diega”. (Barbara Mujica, Frida) Ogromny wkład uczucia i jego wyraz na tym obrazie, dla mnie jest piorunujący.

“Dwie Fridy”, Frida Kahlo, 1939, Museo de Arte Moderno, Meksyk

Doceniona twórczość

Dzięki Diegu i jego fascynacji twórczością żony, Kahlo miała wystawę swoich prac Nowym Jorku w galerii Juliena Levy’ego, stamtąd pojechała ze swoimi pracami do Paryża, a jej wystawą w Europie zajmował się sam André Breton. Najważniejsze było dla niej jednak marzenie o wystawie w ojczyźnie. I doczekała się jej – indywidualnej wystawy w Galeria de Arte Contemporaneo w Meksyku. Kiedy miała się ona odbyć, Frida była właściwie w agonii. W usztywniającym gorsecie i po przeszczepie kości, z infekcją – cierpiała ogromnie tylko leżąc w łóżku, o chodzeniu nie było mowy. Jednak nie odpuściła, przy pomocy bliskich – z całym łóżkiem (z baldachimem!) dojechała na miejsce wystawy.

Przez wiele lat po jej śmierci jej twórczość nie budziła dużego zainteresowania. Wręcz przeciwnie, o Fridzie mówiono raczej w kontekście Diega Rivery. Zmieniło się to w latach 80., kiedy to w sztuce pojawiło się pojęcie nurtu neomeksykańskiego. Z czasem jej barwny życiorys zainspirował scenarzystów, reżyserów, pisarzy-biografistów, a dzieła Fridy zaczęto pośmiertnie wystawiać w wielu docenionych galeriach. Kahlo powoli stawała się symbolem ruchów feministycznych, a dziś jej wizerunek staje się powoli swojego rodzaju marką w popkulturze.

Aktualnie w Casa Azul w Coyoacán – domu, w którym się urodziła i umarła – mieści się muzeum poświęcone jej i jej twórczości. W tym roku – 27 września w Centrum Kultury Zamek w Poznaniu będzie można zobaczyć jej obrazy na wystawie “Frida Kahlo i Diego Rivera. Polski kontekst”.

Zostaw komentarz i podaj dalej, jeśli Ci się spodobało!

Spodobał Ci się ten tekst? Coś w nim nie gra? Chętnie zobaczymy Twoją opinię i się do niej ustosunkujemy! Dla Ciebie chwila, a dla nas sygnał-motywator, że nie robimy tego tylko dla siebie!

Możesz też udostępnić tekst swoim znajomym!

Natalia Konopka

Literatura piękna, historia, filozofia, psychologia, sztuki wizualne, muzyka - bez tego moje życie zszarzałoby diametralnie, a ja sama straciłabym osobowość. Tym, czym się na co dzień zachwycam, chcę otworzyć oczy ludziom potrzebującym więcej kolorów w życiu. Gama jest tak bogata, więc po co korzystać tylko z trzech podstawowych.
Eviva l'arte!

Zobacz profil

Sprawdź też: