Pan Twardowski – piękna na srebrnym ekranie

Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego tekstu, postaramy się dzisiaj przybliżyć czytelnikom jedną z ciekawszych pozycji w kinematografii międzywojnia. Mam tu na myśli film Pan Twardowski z roku 1936, w reżyserii Henryka Szaro, twórcy między innymi jedynej ekranizacji powieści Heleny Mniszkówny Ordynat Michorowski oraz przedwojennej ekranizacji Przedwiośnia Żeromskiego.

Wybór nie jest przypadkowy – jakiś czas temu polski Internet zakochał się w Legendach Polskich, stanowiących nowoczesne spojrzenie na najbardziej znane, polskie, ludowe opowieści i nasz rodzimy folklor. Przy tej okazji grzechem byłoby nie wspomnieć o poprzednich produkcjach przenoszących świat polskich baśni i opowiadań na płaszczyznę filmu.

Pan Twardowski przedstawia tradycyjną wersję znanego polskiego podania. W rolę tytułową wcielił się sam Franciszek Brodniewicz. Słynną panią Twardowską zagrała Elżbieta Barszczewska, zaś w roli diabła wystąpił Kazimierz Junosza-Stępowski. Obok nich na ekranie pojawia się także niezastąpiona Mieczysława Ćwiklińska (stryjna pani Twardowskiej), a także uwielbiany Stefan Jaracz (mistrz Marcin).

Franciszek Brodniewicz jako Twardowski w filmie “Pan Twardowski” 1936, reż Henryk Szaro

Znana historia, nowe możliwości

Historię szlachcica, który sprzymierzył się z diabłem, zna chyba każde polskie dziecko. Przez lata przekazywana była kolejnym pokoleniom w formie bajki. Powstanie kina dało natomiast twórcom możliwość odświeżenia tejże opowieści, nadania jej nowych znaczeń i walorów artystycznych. Czy ta próba się powiodła?

Już pierwsze sceny filmu sugerują, że tytułowemu Twardowskiemu pisany jest żywot niezwykły. Poznajemy go jako małego chłopca. Za oknami jego komnaty już wówczas czai się diabeł, jednak matka chłopca nieświadomie chroni go przed Złym poprzez modlitwę do Matki Boskiej. Dorosły Twardowski natomiast, polski szlachcic, ukazany jest jako łaskawy pan, opiekun pomniejszej szlachty i chłopstwa. Zakochana w nim jest Kasia (Maria Bogda), mieszkająca we dworze młoda, dobra dziewczyna.

Franciszek Brodniewicz (Twardowski) i Maria Bogda jako Kasia

Pewnego burzowego wieczoru w dworku Twardowskiego pojawia się diabeł w przebraniu zbłąkanego wędrowca. Twardowski jest zafascynowany jego opowieścią o możliwościach, jakie daje wiedza o tajemnicach życia i śmierci. Postanawia udać się do Krakowa, do mistrza Marcina (Jaracz), który wedle słów wędrowca może przekazać mu swoją niezwykłą wiedzę.

Kazimierz Junosza-Stępowski jako diabeł

W Krakowie Twardowski przypadkiem poznaje Netę (Barszczewska) – kobietę piękną, lecz chciwą i do głębi zepsutą. Ma ona wyjść za mąż za bogatego mieszczanina. Twardowski nie może się z tym pogodzić, ale wie, że jego fortuna nie może się równać z majątkiem narzeczonego Nety. Załamany szlachcic wzywa na pomoc moce piekielne. Desperacko zakochany decyduje się zdobyć miłość i rękę Nety nawet za cenę własnej duszy.

Plejada gwiazd przedwojennego kina

Aktorstwo w filmie zasługuje na prawdziwą pochwałę. Odtwarzający postać Twardowskiego Brodniewicz gra przekonująco i poprawnie, podobnie jak Barszczewska w roli Nety. Jednak to postacie drugoplanowe sprawiają, że film ogląda się naprawdę z przyjemnością. Mieczysława Ćwiklińska, tradycyjnie wcielająca się w rolę dość głośnej i nieco pociesznej cioci,wydaje się wprost stworzona dla tej postaci. Wypowiadane przez nią z pełną powagą uwagi odnośnie etykiety same w sobie stanowią element komediowy.

Mieczysława Ćwiklińska jako Stryjna

Podobną funkcję w filmie pełni Jan Kurnakowicz, grający lojalnego, choć nieco tchórzliwego sługę pana Twardowskiego. Kurnakowicz wypada w swej roli bardzo autentycznie i szybko zaskarbia sobie sympatię widza. Prawdziwą perłą jest natomiast gra Stefana Jaracza. Jego mistrz Marcin staje się postacią tragiczną właśnie dzięki niesamowitej mimice i posągowości aktora.

Franciszek Brodniewicz (Twardowski) i Stefan Jaracz jako mistrz Marcin

Co ciekawe gra aktorska wyłamuje się tu ze swego rodzaju maniery charakterystycznej dla kina przedwojennego. Częstym zjawiskiem w filmach przedwojnia jest pewne przerysowanie odtwarzanych postaci. Widać je częściowo także i tutaj, jednak w dużo mniejszym stopniu niż zazwyczaj. Dzięki temu film wydaje się bliższy produkcjom z wczesnych lat pięćdziesiątych, niż trzydziestych i jest bardziej autentyczny dla współczesnej widowni. Z pewnością oprócz gry aktorskiej decydujący wpływ na to ma scenariusz. Fabuła płynie tutaj wartko, jest klarowna. Także dialogi są zgrabne i co do zasady nie brzmią sztucznie, choć niestety zdarzają się wyjątki.

Polska odmieniona przez wszystkie przypadki

Oprócz aktorstwa film posiada także i inną cechę, sprawiającą, że obejrzeć go powinien każdy miłośnik dawnego kina. Jest to jego niesamowity klimat. Tłem dla właściwej historii mistrza Twardowskiego stają się inne elementy silnie związane z polską kulturą.

Wesele Twardowskiego i Nety

Widać to już na samym początku filmu, który rozpoczyna nocna panorama Krakowa, w akompaniamencie Hejnału Mariackiego. Czy może być coś bardziej polskiego i baśniowego, niż Wawel w blasku księżyca? W takim tonie utrzymane zostało całe dzieło. Mistrz Marcin czyta więc w swej krakowskiej pracowni dzieła Kopernika, a dwór Twardowskiego to – w myśl tradycyjnej polskiej gościnności – miejsce przyjazne każdemu zagubionemu podróżnikowi. Dodatkowo charakter filmu zgrabnie podkreśla muzyka Jana Maklakiewicza. I tak na przykład w scenie wesela Nety nie mogło oczywiście zabraknąć poloneza. Film jest tak silnie osadzony w polskiej tradycji, że musi stanowić prawdziwą gratkę dla osób zainteresowanych polską kulturą.

Film idealny?

Dla równowagi wspomnieć muszę o pewnych niedociągnięciach, które pojawiły się w tej produkcji. Dotyczą one przede wszystkim efektów specjalnych. Są niestety bardzo łatwo zauważalne dla współczesnego widza, przyzwyczajonego do niemal perfekcyjnie realistycznych efektów generowanych komputerowo. Za przykład może posłużyć scena pościgu Twardowskiego za diabłem ukazana pod koniec filmu. Zamiast być dramatyczną staje się ona nieco zabawną, ze względu na niezbyt udane przyspieszenie ruchu postaci. Biorąc jednak pod uwagę różnicę w poziomie technologicznego zaawansowania produkcji filmowych w czasie, kiedy powstawał „Pan Twardowski” i dzisiejszych – można przymknąć na te potknięcia oko. Z nawiązką rekompensują je inne zalety filmu.

Franciszek Brodniewicz (Twardowski) i Elżbieta Barszczewska jako Neta

Pan Twardowski (1936)

Subiektywna ocena: 4.5
Scenariusz: Anatol Stern, Wacław Gąsiorowski
Reżyseria: Henryk Szaro
Data premiery: 27 lutego 1936 r
W rolach głównych: Franciszek Brodniewicz, Elżbieta Barszczewska, Kazimierz Junosza-Stępowski, Maria Bogda,  Stefan Jaracz

Uczta dla miłośników starego kina

„Pan Twardowski” jest filmem zrobionym naprawdę dobrze. Posiada on wiele cech typowego kina przedwojennego, a jednak jest w pewien sposób współczesny. Oglądając go odnosi się wrażenie, że powstał w bardzo nieodległej przeszłości. Z pewnością wynika to częściowo z uniwersalnego charakteru opowieści, którą tu przedstawiono, jednak myślę, że jest to głównie zasługa bardzo dobrego aktorstwa. Film posiada niesamowity klimat, jest wprost przesiąknięty polskością w jej najpiękniejszym wydaniu. Mimo, że nie jest tak dynamiczny jak współczesne ekranizacje podań ludowych, a w niektórych momentach nieco zabawny (niekoniecznie zgodnie z zamierzeniem twórców) – zdecydowanie jest wart obejrzenia. Szczególnie polecam go fanom Brodniewicza i szeroko pojętego polskiego folkloru. Dla nich powinna to być prawdziwa uczta filmowa.

Zostaw komentarz i podaj dalej, jeśli Ci się spodobało!

Spodobał Ci się ten tekst? Coś w nim nie gra? Chętnie zobaczymy Twoją opinię i się do niej ustosunkujemy! Dla Ciebie chwila, a dla nas sygnał-motywator, że nie robimy tego tylko dla siebie!

Możesz też udostępnić tekst swoim znajomym!

Małgorzata Mielnik

Jestem studentką politechniki, w wolnym czasie czytam i oglądam. Daleko mi do krytyka filmowego, ale lubię mówić i pisać o kinie. Dzięki NG mogę bezkarnie dzielić się swoimi subiektywnymi opiniami o filmie.

Zobacz profil

Sprawdź też: