Plaża, szortki, grzyby, nagrobki

~ 2 minuty czytania
2 maja 2017

Trudno cokolwiek wymyślić, kiedy boli głowa. Na wyższy stopień trudności wchodzimy, gdy boli głowa i trzeba wymyślić coś mądrego – do tego zaliczam pisanie licencjatu, który wisi nad głową jak gilotyna. Dobra, ale to tylko mój problem.

Przed okresem wakacyjno – sandałowym są ważniejsze rzeczy na głowie. A raczej „w” głowie albo „zamiast” głowy, ponieważ ostatnio prześladuje mnie zachowany w pamięci obraz dwóch męskich ciał z paluchami zamiast głowy z reklamy czeskiego preparatu leczącego grzybicę. Zapadła mi w pamięć, nie dlatego że nałogowo oglądam reklamy, tylko jest to jedna z dwóch reklam, które widzę oglądając swój ulubiony czeski serial. Fabułka reklamy jest taka: siedzi dwóch mężczyzno-palców na plaży, wyglądają wakacyjnie. Szorty, sześciopaki na brzuchach, kolorowe leżaki. Problem w tym, że jeden jest opatulony w czapkę, szalik i rękawiczki, i bardzo się wstydzi. A wstydzi się, bo na jego paznokciu zamieszkała grzybica. No cóż, zdarza się. Czy w dzisiejszych czasach, choroba palca to aż tak zaprzątający myśli problem, że staje się na tyle ważna co głowa?

Zdrowy Pan Palec

Nie mnie oceniać. W każdym razie i tak nie zapamiętałam nazwy leku, który chyba powinien być zapamiętany. A dodam, że reklamę widziałam z 20 razy. Może po prostu jestem nieczuła na reklamy. Kiedy już zaczynałam zapominać o zgrzybiałym paznokciu, w oko wpadła mi inna, na szczęście bardziej zabawna.

 

Mężczyzna w kolorowym garniturze, w swobodnej pozie i z globusem na głowie. Jakież to wymowne – mamy globus na głowie, łączymy się z całym światem. Wcześniej połączenie głowa i globus, równało się dla mnie z westchnieniem i narzekaniem Emilii Korczyńskiej z Nad Niemnem, która na niego chorowała. I to pierwsza sytuacja zabawna, druga kryje się pod hasłem „sansovino”.

Sansovino to nazwisko renesansowego rzeźbiarza, który zapoczątkował modę na pewien typ rzeźby na nagrobkach. Ciało zmarłego, a raczej rzeźba je symbolizująca była ułożona w swobodnej pozie, nazwanej od nazwiska artysty – sansovinowską. Wystarczyło stworzenie jednego, rzymskiego nagrobka przyściennego kardynała Ascania Sforzy, aby silnie wpłynąć na wygląd naszych rodzimych rzeźb.

Nagrobek Zygmunta Starego

Nieważne, renesans czy dzisiejsze czasy, w głowie nam pogoń za światowymi trendami. Może królewskie nagrobki nie są najweselszym przykładem, ale trzeba przyznać że wyglądają, mimo wzniosłości i zarezerwowania dla władcy, z luzackim polotem. Tak jak reklama sieci komórkowej, która ma na celu otwarcie nas na świat. Może to zabawne, ale te nagrobki też mogły odgrywać taką rolę. Skoro naśladujemy zachodnią sztukę, to znaczy że jesteśmy za pan brat z nowinkami. Tak wiem, dochodziły one do nas zawsze z opóźnieniem, ale nowości rozchodziły się po Europie wolniej niż teraz.

Na pewno rozchodziły się wolniej niż grzybica na palcu.

Dbajcie o swoje stopy!

Aleksandra Rebizant
Czasem ludzie wiedzą co chcą robić w życiu i to robią. A ja nie wiem, ale lubię od czasu do czasu o czymś napisać i bardzo mi miło gdy ktoś chce to przeczytać. Przede wszystkim zajmuję się sztukami pięknymi, ale szukam ich śladów w codzienności.
Komentarze