Skandynawskie zagadki – hygge, lagom, fika, sisu

HYGGE. LAGOM. FIKA. SISU.

Te cztery słowa to klucz do poznania skandynawskiego i fińskiego stylu bycia, dla niektórych wręcz filozofii. Większość jest nieprzetłumaczalna, a przede wszystkim niewykonalna w dzisiejszym świecie.

Kraje Półwyspu Skandynawskiego i Dania znajdują się stosunkowo niedaleko Polski, ale różnica dzieląca nasz sposób bycia – podążający za zachodnimi standardami oraz ten “północny” jest znacznie większa.

Mimo niesprzyjających warunków pogodowych chciałam zamieszkać w Szwecji odkąd przeczytałam Dzieci z Bullerbyn. Dla mnie jako dziecka była to wizja o wiele ciekawsza niż na przykład uciekanie przed starą Filomeną, która chce mieć niebieski koralik, jak w Karolci Marii Krüger. Jednak nawet wielka miłość do Lassego czy Bossego nie zaprowadziła mnie na Skandynawistykę, a marzenie o poznaniu Północy musiałam odłożyć na zakurzoną półkę z książkami. Na szczęście są wakacje, w czasie których od kilku lat czytam skandynawskie kryminały, żeby przynajmniej trochę wyrównać temperaturę powietrza w upalne dni.

Tytułowe zagadki to słowa z duńskiego, szwedzkiego i fińskiego, słowa nieprzetłumaczalne, a także koncepcje, których nie zrozumiemy, jeśli nie zwolnimy tempa życia.

Hygge

Hygge to wytwór jaźni Duńczyków – według badań narodu przodującego w byciu szczęśliwym. Jak czytam na blogu poświęconym tej tematyce to:

(…) nieprzetłumaczalny koncept – jednocześnie może oddawać uczucie, wrażenie, emocje, wiążące się ze specyficzną atmosferą intymności, ciepła, ale i nie tylko.

Hygge-Blog.com

Dalej dowiadujemy się, że hygge to też postawa, dbająca o ludzki komfort, spotykanie się z innymi przy posiłku, w ładnym otoczeniu, bez zmartwień, tworząc przy tym swoje małe, codzienne rytuały.

Fika – szwedzkie rytuały codzienne

Jeśli chodzi o rytuał, tutaj wkracza fika. Anglicy mają swoją “five o’clock tea”, Włosi poranne cappuccino, Polacy “przed pracą siekierę”, a Szwedzi fikę, czyli obyczaj picia kawy z (zazwyczaj) słodkimi przekąskami w towarzystwie rodziny czy znajomych. Fika może być przerwą w pracy, ale nie tylko. To bardziej czas na spotkanie z bliskimi, dyskusję, oderwanie się od tego, co w danym czasie nam zaprząta głowę.

Lagom – jeszcze bardziej hygge

Będąc w Szwecji usłyszymy jeszcze o lagom, co jest hygge do potęgi, ponieważ wpływa na więcej aspektów życia codziennego. Samo słowo oznacza po szwedzku “ani za dużo, ani za mało – w sam raz”. Brzmi znajomo, bo kiedyś ktoś już wymyślił stoicyzm, a lagom jest jego wolną interpretacją. Żyć w stylu lagom to być wolnym od przywiązania do materialnych rzeczy, mniej się stresować, segregować i redukować odpady, oszczędzać pieniądze, dbać o zdrowie psychiczne i fizyczne. Jeśli chodzi o wystrój wnętrza domu (jakby inaczej, to też musi być), preferowane są jasne, przestrzenne pokoje, w czystych barwach, wszystko “czyste i proste”, czyli takie w sam raz. Wykończenia i dodatki drewniane, naturalne, ekologiczne.

Ostatnia północna nowinka to sisu. To pojęcie pochodzi z Finlandii i jest to kolejne z nieprzetłumaczalnych słów, które uosabia wiele wartości. Generalnie to taka wewnętrzna siła, która człowieka pcha do przodu i motywuje do działania, mimo przeciwności losu. Finowie uważają, że to ich cecha narodowa, bo jako państwo otoczone mocarstwami i trudną historią (brzmi znajomo, prawda?) oraz niesprzyjającymi warunkami klimatycznymi, przetrwało i jest jednym z bardziej rozwiniętych krajów Europy (pod względem edukacji 5. miejsce na świecie, 1. w Europie).


Biorąc pod uwagę to, jak bardzo popularny jest skandynawski design czy literatura, będzie głośniej o tych zjawiskach. Z tego co można zaobserwować, w Polsce słychać było jedynie o hygge, na jego temat zostało napisanych najwięcej poradników, z resztą jest to zrozumiałe z marketingowego punktu widzenia. Hygge generuje o wiele więcej możliwości na tworzenie książek, produktów, które będzie można sprzedawać, żeby hygge zaistniało w naszym otoczeniu.

Jest – niestety  – najprostsze do przekształcenia w powierzchowną modę opierającą się jedynie na kupowaniu ubrań, mebli, akcesoriów “w trendzie”. Miejmy nadzieję, że zamiast tego usłyszymy jeszcze o lagom, które w lepszy sposób może znacznie ulepszyć nasze życie, jeśli potraktujemy to zdroworozsądkowo – w końcu nie są to pomysły z kosmosu, a rozsądne i przydatne rzeczy.

I warto czasem sobie zrobić fikę, co radzę uczynić niezwłocznie po przeczytaniu.

Zostaw komentarz i podaj dalej, jeśli Ci się spodobało!

Spodobał Ci się ten tekst? Coś w nim nie gra? Chętnie zobaczymy Twoją opinię i się do niej ustosunkujemy! Dla Ciebie chwila, a dla nas sygnał-motywator, że nie robimy tego tylko dla siebie!

Możesz też udostępnić tekst swoim znajomym!

Aleksandra Rebizant

Czasem ludzie wiedzą co chcą robić w życiu i to robią. A ja nie wiem, ale lubię od czasu do czasu o czymś napisać i bardzo mi miło gdy ktoś chce to przeczytać. Przede wszystkim zajmuję się sztukami pięknymi, ale szukam ich śladów w codzienności.

Zobacz profil

Sprawdź też: