Sztuka na wybiegu – Elsa Shaparelli i Salvador Dali

~ 5 minuty czytania
2 marca 2018

Moda od jakiegoś czasu aspiruje do bycia jedną z dziedziny sztuki wyższej, co widać po dokonaniach chociażby nieżyjącego już Aleksandra McQueena czy ostatniej – bardzo głośnej – kolekcji Gucci. Jednak sama Coco Chanel powiedziała Moda nie jest sztuką, to rzemiosło. Sukienka nie jest ani tragedią, ani obrazem, to urocza i efemeryczna kreacja, nie ponadczasowe dzieło sztuki. Moda musi umierać, i to umierać szybko, żeby mógł żyć handel.

Pojawia się konflikt myśli. Umiejętności projektanta, jego talent artystyczny są skierowane na twór użytkowy, niebudzący refleksji, oczyszczenia czy wrażliwości odbiorcy jak to jest w przypadku dzieł sztuki. Jednak wielu twórców faktycznie próbuje przenieść ten element odbioru na wybiegi i to wcale nie zaczęło się dziać w latach 90. poprzedniego stulecia.

W międzywojennym Paryżu działała wyjątkowa persona – Elsa Shiaparelli. Włoszka, która po rozstaniu z mężem otworzyła swój butik, początkowo tworząc sportowe projekty oparte na dzianinie (przy czym należy rozumieć znaczenie słowa „sportowe” jako proste, wygodne, nieopatrzone w gorsety, halki, pantalony, nadmiar sztucznych kwiatów i piór, co było wówczas dość rewolucyjne).

Schiaparelli – pomimo fachu wówczas w ogóle nieaspirującego do bycia pełnowartościową sztuką – silnie związana była z ruchem surrealistycznym i dadaizmem i często podejmowała współprace z szanowanymi artystami. W latach 30. Alberto Giacometti ukształtował jej słynne guziki z brązu, Man Ray często prosił ją o pozowanie do jego zdjęć, a sam Meret Oppenheim zaprojektował futrzaną bransoletę w 1936 r., którą Elsa zawarła w swojej zimowej kolekcji (podobno owy artefakt był preludium ikonicznej futrzanej filiżanki artysty).

Najciekawszą jednak współpracą Schiaparelli z pewnością była ta z jej wieloletnim przyjacielem, najsłynniejszym surrealistą świata – Salvadorem Dalim. Miedzy innymi dzięki niej Shiaparelli była na drodze, by stać się jedną z najbardziej wpływowych projektantek tamtego okresu. Ich kolaboracja była o tyle wyjątkowa, że do dziś jej efekty są wystawiane w muzeach i galeriach sztuki, oni zaś oboje cechowali się prawdziwą śmiałością, dzielili poczucie estetyki szokującej i zadziwiającej. Ta ich ekstrawagancja obrodziła naprawdę rewolucyjnymi jak na tamte czasy projektami takimi jak „but-kapelusz” [shoe hat], czyli okrycie głowy w kształcie buta na wysokim obcasie, pudrowa atrapa telefonu z homarem zamiast słuchawki czy suknie z nadrukami prosto z obrazów Dalego.

Pracowali razem nad zaprojektowaniem surrealistycznej linii garniturów i płaszczy. Dali namalował Gabinet Antropomorficzny, w którym ciało kobiety staje się komodą – projekty Schiaparelli zareagowały szufladowymi kieszeniami z plastikowymi rączkami. Inspiracją dla „buta-kapelusza” była fotografia Dalego, zrobiona przez jego żonę Galę w 1933 roku, na której miał jeden but na głowie i drugi na ramieniu. Schiaparelli zauważyła później, że tylko towarzyska Daisy Fellowes, „największa gaduła wśród eleganckich kobiet” miała odwagę go nosić.

Jednym z najciekawszych, a zdecydowanie najbardziej odbijającym się u innych projektantów w późniejszym czasie, jest projekt „szkieletowej sukienki” z 1938, opartej na dalowskim rysunku kobiety w przezroczystej, przylegającej sukience, która odsłania jej żebra, miednicę i kości biodrowe. Wersja Schiaparelli została wykonana z czarnego jedwabiu z zakładkami z tkaniny przyszytej tak, aby przypominały żebra. Chociaż powstała tylko jedna wersja tej sukni, jej uderzająca sylwetka zainspirowała późniejszych projektantów, w tym Aleksandra McQueena.

Swoją drogą, przy spojrzeniu na sukienkę z bardziej analitycznego punktu, można zauważyć, że to nawiązanie do tego, że nasz styl – to jak prezentujemy się na zewnątrz – zawsze wyraża w pewnym stopniu to, co odczuwamy w środku

Podobnie jak szkieletowa sukienka, „Tear Dress” z 1938 roku jest raczej makabryczna, wydrukowana tak, żeby wyglądała jak sukienka rozszarpana przez pazury zwierząt. Co ciekawe, projekt powstał tuż przed tym, jak Europa popadła w wojnę i chaos, jego charakter oddaje więc poczucie zbliżającej się agresji.

W 1941 roku, wraz z wojną, Schiaparelli wyjechała z Paryża do Nowego Jorku. Tam, zamiast projektować, zgłosiła się na ochotnika do akcji wojennych. Gdy skończyła się II wojna światowa, moda nie była taka sama – jej miejsce przejęła kobiecość projektantów takich jak Christian Dior i Coco Chanel. Schiaparelli kontynuowała swoją działalność do 1954 roku, wówczas ogłosiła bankructwo.

Mimo wszystko związek Schiaparelli ze sztuką stał się bardzo głęboki. W jej słowach widać sens określania mody jako dziedziny sztuki.

Projektowanie ubiorów nie jest dla mnie zawodem, lecz sztuką. Jest to sztuka najtrudniejsza i przez to niesatysfakcjonująca, ponieważ zaraz po urodzeniu suknia już stała się przeszłością […] Suknia nie ma własnego życia, chyba że jest zużyta, i jak tylko to się stanie, inna osobowość przejmuje ją od ciebie i ożywia ją, gloryfikuje ją lub niszczy, a może nawet czyni z niej pieśń piękna. Częściej jednak staje się obiektem obojętnym, a nawet żałosną karykaturą tego snu, wyrazu, który chciałeś w niej zawrzeć.

Chanel, właściwie, pogardzała swoją koleżanką projektantką, odnosząc się do niej jako do „tej włoskiej artystki”. I może to i ona jest okrzyknięta matką współczesnej mody, ale mimo wszystko – tylko mody użytkowej, Shiaparelli zaś jako pierwsza pokazała, że moda, to nie tylko estetyczne okrycie wierzchnie, ale i medium przekazujące informacje, wyraz osobowości noszącego i myśli projektanta. Uwrażliwiać, szokować, zadziwiać może dokładnie tak samo jak sztuka, a niejednokrotnie stać się i od niej ważniejsza – w końcu to w niej żyjemy na co dzień.



Natalia Konopka
Literatura piękna, historia, filozofia, psychologia, sztuki wizualne, muzyka - bez tego moje życie zszarzałoby diametralnie, a ja sama straciłabym osobowość. Tym, czym się na co dzień zachwycam, chcę otworzyć oczy ludziom potrzebującym więcej kolorów w życiu. Gama jest tak bogata, więc po co korzystać tylko z trzech podstawowych. Eviva l'arte!
Komentarze